Zawód dentysty znajduje się w ścisłej czołówce najbardziej prestiżowego i perspektywistycznego rankingu zawodów? Tak jest z pewnością, choć dane te dotyczą głównie rzeczywistości nie państwa polskiego, a… USA. Świetnie byłoby, gdyby i w Polsce dentyści postrzegani byli właśnie z należytym im szacunkiem i zarabiali odpowiednio do swoich kwalifikacji oraz możliwości. W związku z tym wzrosłaby zapewne regularność odwiedzin w gabinetach stomatologicznych, a Polacy cieszyć by się mogli z pięknych, zdrowych i białych zębów.

Wynik rankingu opublikowanego i przeznaczonego z myślą o państwach USA powstał w oparciu o medianę kilku najważniejszych czynników. Zaliczyć do nich należy następujące kwestie: medianę zarobków, poziom bezrobocia w zawodzie, dziesięcioletni indeks wzrostu zarobków (przedstawiony zarówno procentowo, jak i nominalnie), wielkość perspektywicznego zapotrzebowania na specjalistów w danej dziedzinie, poziom stresu w zawodzie oraz możliwość zachowania równowagi pomiędzy obowiązkami zawodowymi, a życiem osobistym. Ten ostatni czynnik w szczególni nabiera na znaczeniu w czasach, gdzie pogoń za zarobkami jest ogromna i często niczym nieograniczona.

Dentysta w Polsce, choć ma duże szanse rozwoju i może liczyć na dostęp do specjalistycznej wiedzy oraz równie istotnego wsparcia w każdej dziedzinie, boryka się jednak często z trudnościami związanymi z utrzymaniem, jak i pozyskaniem pacjenta. Tu, w polskiej mentalności dominuje bowiem wciąż przeświadczenie, że dentysta jest swego rodzaju sadystą, którego głównym zadaniem jest znęcanie się nad biednymi pacjentami. Nic jednak bardziej mylnego. W czasach, gdy skuteczne znieczulenie dostępne jest w każdym gabinecie (bardzo często również w opcji: na życzenie), widmo strasznego bólu znika, a w jego miejsce pojawiać się powinna ogólna samoświadomość własnego ciała oraz zdrowia. I choć świadomość pacjentów (będących również klientami) stale wzrasta, dla ogólnego dobra społecznego i zdrowotnego, osiągnąć powinna jeszcze większy poziom. Ale na to muszą pracować także dentyści – choćby swoją empatią.